poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Pierwsza recenzja

Autor: Paula Bartosiak             Tytuł: Say It             Wydawnictwo: Novae Res

    Książka opowiada historię pewnej dziewczyny, imieniem Natalie. Natt mieszka ze swoją starszą siostrą w Long Beach, w Kalifornii. Dziewczę, mając dość bycia typową „Szarą myszką”, przeistacza się w atrakcyjną młodą kobietę. Wszystko zaczyna się dość niewinnie, lecz z biegiem czasu wydarzenia nabierają tempa. Natalie prócz rzeczy materialnych swojej siostry, zabiera jej również chłopaka. Wkrótce okazuje się, że jej problemy mijają się z niczym w porównaniu z ty, co spotkało Dylana, przypadkowo spotkanego chłopaka, później przyjaciela dziewczyny. Natt wreszcie rozumie, że życie nie jest ani czarne ani białe, lecz ma różne odcienie szarości.
    Po krótkim streszczeniu naszej historii, możemy przejść do właściwych treści. Najpierw zacznijmy od okładki. Tytuł występuje tu w formie anglojęzycznej, co jest moim zdaniem czystym błędem, gdyż mamy swój kraj, swój język, dlatego myślę, że książka polskiego autora, wydana w Polsce, powinna mieć także polski tytuł. Mi osobiście grafika nie przypadła do gustu, lecz znam wiele osób, które po zobaczeniu książki od razu chciały po nią sięgnąć. Słyszałam też, że wydawnictwo Novae Res słynie z pięknych grafik, które przyciągają oko. Serdeczne gratulacje dla pomysłodawcy.
    Co do treści, no cóż po pierwsze nie ukrywajmy, książka i stworzona historia została podciągnięta pod młodego czytelnika, jednakże nie usprawiedliwia autorki to, że używanie słów wypadających z kontekstu. Po drugie, wulgaryzmy też nie są ostoją dla młodzieży, wyzwiska i przekleństwa występują tu notorycznie, co dla osób wrażliwych, bądź nie lubiących tak ostrego i brzydkiego języka, może być problematyczne. Trudno tutaj wypisywać rzeczy mi nie podpasywujące, gdyż jest ich tak wiele, jak na przykład brzydka składnia wyrazowa, czy błędy logiczne. W niektórych momentach zastanawiałam się, jak to możliwe, by sytuacja w tekście przedstawiona miała miejsce.
    Bohaterowie zostali okropnie „ulepieni”, że tak to ujmę. Natt, jest osobą problematyczną i zmienną, w jednej chwili jest cicha i spokojna, a pięć sekund później wychodzi z niej bogini „nie wiadomo czego”. Uważa, że jej życie jest okropne, myśli, że ma najgorzej na świecie. Wydawała mi się naprawdę mało inteligentną osobą, z niczym nie umiała sobie poradzić i wciąż miała jakieś pretensje do świata. Jayson, przy nim miałam duży problem, miałam także wrażenie, że autorka chciała na siłę wcisnąć w niego wszystkie cechy, zarówno te dobre jak i te złe. Czyli, jednym słowem , był on zlepioną nie do końca bryłą. Później, okryto przed nami jego przeszłość, co stanowiło jeszcze większy absurd. Myślę, że jego osoba to 20 innych. Siostra naszej głównej bohaterki, Grace, infantylna osóbka, żyjąca w swoim kolorowym świecie, na jeszcze bardziej barwnym jednorożcu. Czystym słowem istna porażka. Jedyną postacią jaka w pewnym stopniu udała się autorce, to Dylan, jedyny człowiek jakiego polubiłam w tak, rzekłabym, płaskim świecie.
    Co do samego schematu. Zostało tu wprowadzone tyle pobocznych wątków, że nie ma słów, które mogłyby to pojąć. Najlepsze w tym wszystkim to, że pani Bartosiak żadnego z nich nie kontynuowała, przytoczę tu przykład: muzyk i niezwykle utalentowana Natt, która oczywiście uznała się za ofiarę.
    Ja mam pojęcie, że autorka jest jeszcze młoda i pisała to w chwili, gdy była jeszcze w liceum, lecz proszę, można by wymyślić bardziej oryginalny pomysł, niż złączenie wszystkich stereotypów i schematów, typowych książek dla młodzieży. Myślę, oczywiście nikogo nie uogólniam, że taki jest po prostu urok pisania na portalu, zwanym wattpad. Książka ta została tam utworzona, a następnie przeniesiona do świata rzeczywistego. Sądzę, że zamysł całej historii mógłby być dobry, lecz zła realizacja i mało ambitny proces „lepienia” książki, na wszystkim zaważył. 
   Ostatecznie zaliczam książkę do tegorocznych rozczarowań. Uważam, że historia ta od początku do końca to ciężka droga, która biegnie poprzez bezbarwne postacie do bezsensownych zdarzeń. Myślę również, że to kolejna powieść na polskim rynku, która nic nie wnosi do życia codziennego, tylko zajmuje czas i miejsce na półce. Na odchodne dodam jeszcze, że nie była godna swojej ceny. 
   Pomimo, że widać było na końcu książki, że w stylu autorki istnieje poprawa, to dalej uważam, że szkoda czasu na czytanie aż tak złych książek. Dla osób, które nie mają wyrobione swojego gustu czytelniczego i czytają mało ambitne książki, lub nie mają wymagań co do lektur to czytajcie, nie zawsze zaczynamy od pozycji, mających przekazać nam jakieś treści. A co do innych, odradzam, istnieją książki piękne i pokazywujące nam prawdziwy, niesamowity świat oraz swoją rzeczywistość.

    
Robaczek

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

4

Autor: Freda Wolff Tytuł: Siostrzyczka musi umrzeć Wydawnictwo: Świat książki     „Siostrzyczka musi umrzeć” to książka wydana w...