Autor:
Paula Bartosiak Tytuł:
Say It Wydawnictwo:
Novae Res
Książka
opowiada historię pewnej dziewczyny, imieniem Natalie. Natt mieszka
ze swoją starszą siostrą w Long Beach, w Kalifornii. Dziewczę,
mając dość bycia typową „Szarą myszką”, przeistacza się w
atrakcyjną młodą kobietę. Wszystko zaczyna się dość niewinnie,
lecz z biegiem czasu wydarzenia nabierają tempa. Natalie prócz
rzeczy materialnych swojej siostry, zabiera jej również chłopaka.
Wkrótce okazuje się, że jej problemy mijają się z niczym w
porównaniu z ty, co spotkało Dylana, przypadkowo spotkanego
chłopaka, później przyjaciela dziewczyny. Natt wreszcie rozumie,
że życie nie jest ani czarne ani białe, lecz ma różne odcienie
szarości.
Po
krótkim streszczeniu naszej historii, możemy przejść do
właściwych treści. Najpierw zacznijmy od okładki. Tytuł
występuje tu w formie anglojęzycznej, co jest moim zdaniem czystym
błędem, gdyż mamy swój kraj, swój język, dlatego myślę, że
książka polskiego autora, wydana w Polsce, powinna mieć także
polski tytuł. Mi osobiście grafika nie przypadła do gustu, lecz
znam wiele osób, które po zobaczeniu książki od razu chciały po
nią sięgnąć. Słyszałam też, że wydawnictwo Novae Res słynie
z pięknych grafik, które przyciągają oko. Serdeczne gratulacje
dla pomysłodawcy.
Co
do treści, no cóż po pierwsze nie ukrywajmy, książka i stworzona
historia została podciągnięta pod młodego czytelnika, jednakże
nie usprawiedliwia autorki to, że używanie słów wypadających z
kontekstu. Po drugie, wulgaryzmy też nie są ostoją dla młodzieży,
wyzwiska i przekleństwa występują tu notorycznie, co dla osób
wrażliwych, bądź nie lubiących tak ostrego i brzydkiego języka,
może być problematyczne. Trudno tutaj wypisywać rzeczy mi nie
podpasywujące, gdyż jest ich tak wiele, jak na przykład brzydka
składnia wyrazowa, czy błędy logiczne. W niektórych momentach
zastanawiałam się, jak to możliwe, by sytuacja w tekście
przedstawiona miała miejsce.
Bohaterowie
zostali okropnie „ulepieni”, że tak to ujmę. Natt, jest osobą
problematyczną i zmienną, w jednej chwili jest cicha i spokojna, a
pięć sekund później wychodzi z niej bogini „nie wiadomo czego”.
Uważa, że jej życie jest okropne, myśli, że ma najgorzej na
świecie. Wydawała mi się naprawdę mało inteligentną osobą, z
niczym nie umiała sobie poradzić i wciąż miała jakieś pretensje
do świata. Jayson, przy nim miałam duży problem, miałam także
wrażenie, że autorka chciała na siłę wcisnąć w niego wszystkie
cechy, zarówno te dobre jak i te złe. Czyli, jednym słowem , był
on zlepioną nie do końca bryłą. Później, okryto przed nami jego
przeszłość, co stanowiło jeszcze większy absurd. Myślę, że
jego osoba to 20 innych. Siostra naszej głównej bohaterki, Grace,
infantylna osóbka, żyjąca w swoim kolorowym świecie, na jeszcze
bardziej barwnym jednorożcu. Czystym słowem istna porażka. Jedyną
postacią jaka w pewnym stopniu udała się autorce, to Dylan, jedyny
człowiek jakiego polubiłam w tak, rzekłabym, płaskim świecie.
Co
do samego schematu. Zostało tu wprowadzone tyle pobocznych wątków,
że nie ma słów, które mogłyby to pojąć. Najlepsze w tym
wszystkim to, że pani Bartosiak żadnego z nich nie kontynuowała,
przytoczę tu przykład: muzyk i niezwykle utalentowana Natt, która
oczywiście uznała się za ofiarę.
Ja
mam pojęcie, że autorka jest jeszcze młoda i pisała to w chwili,
gdy była jeszcze w liceum, lecz proszę, można by wymyślić
bardziej oryginalny pomysł, niż złączenie wszystkich stereotypów
i schematów, typowych książek dla młodzieży. Myślę, oczywiście
nikogo nie uogólniam, że taki jest po prostu urok pisania na
portalu, zwanym wattpad. Książka ta została tam utworzona, a
następnie przeniesiona do świata rzeczywistego. Sądzę, że zamysł
całej historii mógłby być dobry, lecz zła realizacja i mało
ambitny proces „lepienia” książki, na wszystkim zaważył.
Ostatecznie
zaliczam książkę do tegorocznych rozczarowań. Uważam, że
historia ta od początku do końca to ciężka droga, która biegnie
poprzez bezbarwne postacie do bezsensownych zdarzeń. Myślę
również, że to kolejna powieść na polskim rynku, która nic nie
wnosi do życia codziennego, tylko zajmuje czas i miejsce na półce.
Na odchodne dodam jeszcze, że nie była godna swojej ceny.
Pomimo,
że widać było na końcu książki, że w stylu autorki istnieje
poprawa, to dalej uważam, że szkoda czasu na czytanie aż tak złych
książek. Dla osób, które nie mają wyrobione swojego gustu
czytelniczego i czytają mało ambitne książki, lub nie mają
wymagań co do lektur to czytajcie, nie zawsze zaczynamy od pozycji,
mających przekazać nam jakieś treści. A co do innych, odradzam,
istnieją książki piękne i pokazywujące nam prawdziwy,
niesamowity świat oraz swoją rzeczywistość.
Robaczek

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz