Autor:
Lauren Oliver Tytuł: 7 razy dziś Wydawnictwo:
Moondrive
Sam
Kingston. Licealistka, posiadająca wszystko, czego chcą inni
ludzie, tak zwykli, nudni i przeciętni. Niezwykle popularna z
gromadką przyjaciółek, przystojnych chłopakiem i samowolką, robi
co chce, kiedy chce i jak tylko sobie wymarzy. Ma w głębokim
poważaniu innych, ich uczucia, czy samoistnienie. Kompletnie każda
rzecz uchodzi jej na sucho. Wszystko jest idealne do czasu, jednej
chwili przepełnionej bólem, strachem i oślepiającymi światłami
samochodu. Jeden dzień przeżywa w, jak myśli nieskończoność,
siedem dni, tylko albo aż.
Książka
odpychała mnie od samego opisu, bohaterka wydawała mi się głupią
i pustą nastolatką i jak zwykle się nie myliłam. Sam to dość
ładna licealistka, niegdyś wyśmiewana jednakże od pójścia do
liceum należy do „popularsów”. Gnoi, że tak to ujmę,
wszystkich, których uważa za gorszych, pali, pije i imprezuje.
Przyjaźni się z Lindsay, Elody i Ally, umawia się z szkolnym
przystojniakiem- Robem Cokranem, i jest miłością Kenta McFullera.
Ta dziewczyna była jedną z najbardziej irytujących bohaterek z
jakimi miałam do czynienia.
Co
do stylu, formy czy gramatyki i interpunkcji nie mam się do czego
przyczepić. Wszystko jest, że tak powiem „w punkt”. Książkę
szybko się czyta i przynajmniej w moim przypadku nie składała do
głębszych refleksji.Z każdą przeczytaną stroną było czuć, że
autorka co raz bardziej wczuwa się w historię i mniej opornie się
to czytało.
Jednakże,
jest coś, co bardzo mi przeszkadzało, a mianowicie, przedstawienie
świata nastolatków i wykreowanie postaci. Ja rozumiem, że nie
wszystko musi odzwierciedlać rzeczywistość, że był to zabieg
możliwie celowy, jednak wszystko, ale to wszystko było masakrycznie
przesadzone. Sama jestem nastolatką i znam otoczenie w jakim żyję
od dobrych paru lat. I nie przypominam sobie, żeby młodzież
wydziwiała takie akcje.
Uważam
także, że cały kontekst i pomysł jest świetny, jednak gorzej z
realizacją. Zachowanie głównej bohaterki, podczas każdej nowej
odsłony dnia, prosiło się o błogosławieństwo, a szczególnie
zakończenie.
Ogólnie
książkę uważam za średnią, ma swoje plusy, ale także duże
minusy. Szczerze powiedziawszy, nie zawiodłam się, gdyż nie
oczekiwałam też nie wiadomo czego. Lektura wzbudziła we mnie
wiele sprzecznych emocji, często miałam myśli typu- co tu się u
licha dzieje?. Jeśli nie macie nic innego do czytania i wyjątkowo
byście „zabili czas” to czytajcie, ale za wiele nie oczekujcie.
Jednakże myślę, że jest wiele lepszych pozycji do ich zgłębienia
niż „7 razy dziś”.
Robaczek
