Autor: Katarzyna Ryrych Tytuł:
Pepa w raju. Najkrótsza opowieść o miłości
Wydawnictwo:
Literatura
Często
powtarzam, że preferuję książki z dreszczykiem emocji,
literaturę, która trzyma w napięciu, nie puszcza. Nie lubię
pisadeł typowo romantycznych, w których to miłość jest na
pierwszym miejscu. Uważam je za trochę mało ambitne(zaznaczam, że
to tylko i wyłącznie moje zdanie). Jednakże przełamałam lody i
przeczytałam Pepę. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy przekonałam
się, że coś mniej złożonego może przedstawić przepiękną
historię, nie tylko o relacjach między dwoma nastolatkami, lecz
także o czymś czym powinno cechować się każde z nas.
Jednakże
przejdę do konkretów. Książka nosi tytuł „Pepa w raju.
Najkrótsza opowieść o miłości” liczy sobie 126 stron i
napisała ją Katarzyna Ryrych, polska autorka. Została wydana przez
Wydawnictwo Literatura, osobiście bliżej nie spotkałam się
jeszcze z tym wydawnictwem, więc nie jestem w stanie stwierdzić za
wiele. Sądzę jednak, że oprawa graficzna jest idealna,
zminimalizowana i oddająca to co powinna.
Historia
opowiadana jest z punktu widzenia Anny Krystyny Ziegel, twórczyni
filmowej. Anna po załamaniu nerwowym postanawia wziąć się w
garść, w chwili gdy dochodzi do siebie, dostaje list z zaproszeniem
na sens filmu polskiego, gdzie ma być gościem honorowym. Miasto, do
którego jedzie, okazuje się kompletną dziurą, wszystko jest takie
same, monotonne, brudne i bez życia. Dowiaduje się, że to wszystko
dlatego, że nie ma już pewnej Pepy. Postanawia porozmawiać o tym z
Michałem, chłopakiem, który skrywa pewną historię oraz tym,
który ma nadzieję i siłę wcielić życie w miasto. Z każdym
dniem zagłębia się co raz bardziej w niesamowitą i piękną moc
wspomnień młodego mężczyzny.
Z
książką tą przed przeczytaniem miałam pewien problem. Cechowała
się dwoma czynnikami, jakie od pewnych pisadeł mnie odpychają.
Jest polskiego autorstwa, a ja niestety z polskimi autorami nie za
bardzo się lubię oraz jak już wcześniej wspomniałam jest typowym
romansem. Jedynymi rzeczami, które w pewnym aspekcie skłoniły mnie
do jej przeczytania jest to, że dostałam ją w prezencie oraz
miałam wolny wieczór i potrzebowałam rozluźnienia.
Główną
bohaterkę odebrałam jako osobę ambitną, o wysokich standartach,
nieznoszącą krytyki. Była utalentowana, tylko czasem mało pewna
swoich możliwości. Odpychało mnie w niej to, że patrzała na
wszystko przez jeden pryzmat. Nie potrafiła spojrzeć na miasteczko
z przychylnością, cały czas narzekała jak to źle jest
traktowana.
Michał
to chłopak o niezwykłych ambicjach, możliwościach i chęci do
działania. Działał by upamiętnić swoją miłość- Pepę. Robił
coś co mieli zrobić razem, jednakże dziewczyna nie zdążyła.
Działał za dwie osoby, co dawało mu prawdziwą siłę.
Pepa,
a może lepiej mówić Penelopa, marzycielka żyjąca we własnym
świecie, patrząca na świat swoją perspektywą, nieszablonowo i
samodzielnie. Tchnęła we wszystkich ducha wolności, pokazała, że
nie ważne są markowe ubrania, czy to by robić co nam z góry
nakazują. Zobrazowała, że mamy wolną wolę i możemy robić to co
sobie wymarzymy, byleby być szczęśliwym. Mam wrażenie, że
wiedziała co ją czeka, dlatego wykorzystywała wszystko w pełni,
nie bacząc na okoliczności.
Każdy
z bohaterów jest inny, pisze własną historię. Autorka stworzyła
coś innego, niepozornego. Dobra składnia, odpowiedni dobór słów
i realnie stworzone sytuacje dodają wszystkiemu koloru,
ujednolicają. Jestem pod ogromnym wrażeniem, czytałam i widziałam
to co chciała przekazać pani Ryrych. Wielkie gratulację i dziękuję
za taką historię.

